+

Biuletyn Parafialny nr 390 (2021) – 4/04/2021

Zwierciadło w trumnie

W Ewangelii św. Łukasza czytamy, że Piotr po wejściu do pustego grobu „schyliwszy się, ujrzał same tylko płótna. I wrócił do siebie, dziwiąc się” (Łk 24,12). Kiedy schylamy głowę? Doznając wstydu, lęku, upokorzenia, smutku. Ludzie zarozumiali nie schylają głowy, innych zmuszają do tego. Niewiara ma najczęściej swoje zatrute źródło w paraliżu zarozumiałości. Bohaterem powieści Bernanosa „Zakłamanie” jest ksiądz Cenabre, który traci wiarę na skutek samozadowolenia z własnej doskonałości. Staje się pustym futerałem po uśmierceniu duszy zarozumiałością. Ksiądz Cenabre udaje wierzącego, ponieważ przyznanie się do niewiary spowodowałoby utratę prestiżu.

Nie potrafi ugiąć karku, zawstydzony. Przypomniał mi się on, gdy zastanawiałem się nad tym Piotrowym schyleniem głowy. Podejrzewam, że ktoś taki jak ja może mieć największe skłonności, by nie schylać głowy ku spojrzeniu w pokorze do grobu Chrystusa, bo spadkobierca apostołów dziedziczy też ich słabości, nie tylko przywileje. Najczęstszym tematem krytycznych uwag, jakie kierował Jezus do swych najbliższych uczniów, była hipokryzja, czyli zakłamanie, którego początek ukrywał się w sporach o pierwsze miejsce. Żaden nie chciał schylić głowy przed drugim. Mam więc świadomość, że jestem taki jak oni: skłonny do udawania, o twardym karku i z wątłą wiarą.

Grecki tekst określił owe pochylenie się nad grobem słowem PARAKYPTO. Oznacza ono nie tylko schylać się, ale też wnikać w coś, usiłować coś pojąć z natężeniem wszystkich władz umysłowych i zmysłowych. Słowa tego używa św. Jakub, gdy pisze o tych chrześcijanach, którzy głęboko wejrzeli w prawo Ewangelii, pojęli jego ukrytą wolność. Przyrównuje ich do ludzi, którzy spojrzeli w zwierciadło i nie zapomnieli tego, co zobaczyli, wprowadzając poznane prawdy w życie.

Dekorowałem kiedyś grób Pański. Pośród białych kwiatów umieściłem autentyczną trumnę z lustrem ukrytym wewnątrz. Ludzie przychodzili pokłonić się Chrystusowi i ogarniała ich ciekawość z powodu tej trumny. Nachylając się, natrafiali na własne odbicie. Nikt nie chce zobaczyć siebie w trumnie, jak nikt nie przyjmuje oczywistości śmierci, która nas czeka.

Jeśli jest coś takiego jak bezsens śmierci, to jaki sens ma życie? Po co się męczyć z dnia na dzień z tysiącami problemów, chorób, lęków, a tym bardziej jaki sens ma staranie się o dobrobyt, naukę, miłość, budowanie domu? Doprawdy śmierć stawia nas przed koniecznością wejrzenia o wiele głębiej w siebie w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, po co żyjemy? Tym bardziej śmierć Chrystusa wskazuje, że odpowiedź na to pytanie nie będzie łatwa. Piotr, zobaczywszy puste miejsce po zwłokach Chrystusa, wrócił do siebie. Wrócić do siebie samego to skończyć z egzystowaniem poza sobą samym, zacząć żyć prawdziwe, a nie udawać, że się żyje.